#2 Jaki jest świat rozwódek


#2 Jaki jest świat rozwódek

Jak to się dzieje, że nagle po rozwodzie zaczynasz się kolegować w dużej mierze z dziewczynami po rozwodzie? Czyżby słynne prawo przyciągania? A może „trafia swój na swego”? Zamiast spędzać czas z dziećmi i mężem, dostajesz często w prezencie wolny weekend od potomstwa (jeśli oczywiście tata je sumiennie do siebie zabiera). Niestety Twoje „mężate” koleżanki mają swoje plany, często związane z rodziną. Przygarną cię czasem do siebie, ale ile można? Patrzenie na szczęśliwe rodziny może wywołać u ciebie wewnętrzny szejk emocjonalny. Trochę smutno, trochę na wkurwie, trochę udam, że wszystko OK. Robi się trochę dziwnie. Zaczynasz często zagospodarowywać ten krótki czas wolnego weekendu. Szukasz nowych pasji, nowego zajęcia i tu pojawiają się z czasem znajomości z ludźmi, którzy też mają wolny weekend i podobnie jak Ty szukają nowych zainteresowań i cieszą się tą chwilową wolnością. I tak wpadasz w zupełnie nowe towarzystwo ludzi, którzy przeszli już podobną drogę, podobne uczucia, szukają siebie na nowo. i tak z czasem okazje się, że duża część nowych znajomych to właśnie my - rozwódki ;)

Nie wiem, na jakim jesteś etapie, ale warto nie zamykać się w domu na cztery spusty i wyjść do ludzi. Może się okazać, że Twoje problemy są codziennością innych osób. Szukając informacji w Google ile rocznie jest w Polsce rozwodów czytam - wg GUS-u w 2025 roku rozwodów w Polsce było około 61 000. Co nam daje ok. 122 000 rozwodników tylko w jednym roku! Jak widzisz, nie jesteś sama :). 122 tysiące ludzi w zeszłym roku przeżywało swoje pierwsze Boże Narodzenie po rozwodzie.
Jeśli jesteś na etapie „ucieczek” z domu, bo nie możesz patrzeć na te ściany, które pamiętają tę iluzję szczęścia w pełnej rodzinie, polecam wyszaleć się, a potem zmienić meble, które wpływają na Ciebie obciążająco. Porozwodowe odświeżenie wnętrza, gdy Ty zostajesz w Waszym gniazdku, to naprawdę dobra terapia.

Świat rozwódek jest różnorodny i każda z dziewcząt ma swoje porozwodowe fazy. Dziewczyny totalnie zbuntowane, które chcą być wszędzie, dotknąć nowych rzeczy, zachowują się przez chwilę jak psy spuszczone z łańcuchów. Seksapil kipi im z uszu i wyglądają jak z memów o rozwódkach z cycem na wierzchu. Jeśli to nie ich natura, to jest to etap przejściowy. Bardzo ważny. To ten etap, gdy znajome pilnują swoich mężów, gdy wchodzi taka wyzwolona gwiazda ;).

Są dziewczyny, które zupełnie nie mają ochoty się pokazywać. Po cichu, w domowym zaciszu próbują ułożyć sobie życie na nowo, a aplikacje randkowe mijają szerokim łukiem. Te dziewczyny są często przepiękne, mądre, mają wiele do zaoferowania światu, ale albo nie chcą pokazywać ludziom swojego potencjału(nie mają takiej potrzeby) albo nie wiedzą, ile światła i pasji mają w sobie, albo... sama wiesz, jeśli nie chcesz się wychylać.

Tym dziewczynom opowiedziałabym moje spotkanie z wróżką, która zapytała mnie, czemu chowam tą swoją tęczową aurę? Dlaczego tak bardzo ukryłam swój potencjał?
Wiesz czemu? Bo często za sukcesy spotykamy się z odrzuceniem otoczenia. Często bliskich nam osób. Bardzo często uznajemy, że to z nami jest coś nie tak. Ta wizyta u wróżki mi bardzo pomogła.  Pani widząca więcej powiedziała wprost – to ludzka zazdrość.
Na ludzką zazdrość nie ma rady. To nie Twoje. Choćbyś chciała, nie wszyscy będą Cię lubić. Nie wszyscy odwzajemnią Twoją serdeczność. 
Szykuj się, że im mocniej świecisz, tym bardziej porażasz zazdrośników. Tym częściej usłyszysz coś niemiłego na swój temat. Zrozum ten mechanizm i oświecaj drogę ludziom, którzy też działają. Gdy jest jaśniej, widzimy więcej.
Ważne jest jedno – jeśli chcesz po rozwodzie odnaleźć się w tym świecie i rozkwitnąć, zastanów się, do jakiego grona trafiłaś. Pamiętaj, że siedzenie z koleżanką w porozwodowym bagnie, gdzie sobie tylko pomarudzicie na byłych, nie sprawi, że urośniesz. Co najwyżej wzmorzy Twoją zazdrość, gdy zobaczysz laskę osiągającą jakiś sukces. Szukaj towarzystwa ambitnego, działającego, takiego, do którego sama dążysz. Skierowanego na pozytywy, na dążenie, by wszystkim Wam było lepiej. Pamiętaj, wszystko jest po coś.